08 07 Wtorek
Przyjazd w nocy nad jezioro zaporowe Lac de Moiry 2250 npm w szwajcari.
09 07 Środa
Rano ruszyłem na przełęcz Col de Sorebois 2812 npm z zamiarem wejścia na Garde de Bordon 3310 npm. Szlaku nie ma wytyczonego ale jest wyraźna ścieszka
i czasem kopczyki, i jak to zwykle bywa trasę trzeba wytyczyć sobie samemu.Na trasie są takie atrakcje jak długa drabina i cztery odcinki z linami, wędrówka długa
i dla obytych z trudnościami. Przemieszczam się do Leukerbad.
10 07 Czwartek
Na rowerze pokonuje 8,6 km do Fluealp 2040 npm, dalej na butach pokonuje trawiaste zbocze gdzie nie było żadnej ścieszki. Przejście tego to istna tragedia, w trawie
niewidoczne garby, nory i kamienie, i o dziwo szlak wytyczony na nielicznych kamieniach. Następnie strome podejście po osuwających się kamieniach na przełęcz
Ferdenpass 2820 npm, dalej idę po łupkach pokonując kilka skalistych i jeszcze zaśnieżonych przedszczytów aż docieram do ostatniego i moim oczom ukazuje się
właściwy szczyt Ferdenrothorn 3180 npm który na dzień dzisiejszy jast dla mnie nie osiągalny przez jeszcze zaśnieżone strome zbocze i brakiem jakichkolwiek śladów.
Przejazd nad jezioro zaporowe Lac de Tseuzier 1780 npm.
11 07 Piątek
Rowerem popylam przez 2,6 km wzdłuż jeziora, następnie szlakiem opisanym na przełęcz Schnidejoch 2756 npm idę. Oznakowanie i ścieszka jest więc łatwo
docieram do rozgałęzienia szlaku a tu opisu na moją przełęcz brak więc idę w kierunku jeziorka Lac de Tene 2440 npm / tam każde bajorko to jezioro - Lac /
gdzie według mapy szlak ma się wspinać prawym zboczem. Kawałek niewyraźnej ścieszki widzę ale jak popatrzę na całe zbocze które jest ładnie usypane z
drobnego kamienia to mam dość walki z każdym krokiem, wracam do rozwidlenia szlaku i idę na przełęcz Col des Eaux Froides 2648 npm. Idę po polodowcowych
wygładach gdzie skała na szczęście była chropowata tak że but miał dobrą przyczepność przy licznych szczelinach. Przechodząc przez nie trzeba być bardzo skupionym
gdzie stawia się stope. Przemieszczam się do Francji na parking Trele-Champ za przełęczą Col des Montets 1461 npm.
12 07 Sobota
Z parkingu od razu wchodzę na szlak do francuskiego "Morskiego Oka" czyli Refuge du Lac Blanc, szlak z licznymi drabinami z ciągłym widokiem na masyw Mont-
Blanc. Po drodze jeziorko które można zobaczyć na licznych fotografiach, przy schronisku są jeszcze dwa. Jest sobota więc sporo turystów ale nie ma problemu
ze znalezieniem spokojnego miejsca.
13 07 Niedziela
Niebo nad Chamonix pełne chmur takich deszczowych a po szwajcarskiej stronie błękit. Wsiadam na rower i kręce na przełęcz Col de Balme 2191 npm drogą bardzo
stromą i jak już tam dotarłem za mną dotarły też i minęły mnie chmury, zrobiło się ciemno, zimno i wietrznie, trzeba stąd uciekać zanim będzie gorzej. Żal było
wracać. Przejazd do Plan de la Lai ponad jeziorem Lac de Roselend
14 07 Poniedziałek
W nocy deszcz, rano też więc na drugi bok. W południe się rozpogadza to wędruje po okolicy.
15 07 Wtorek
Niebo w chmurach ale z nadzieją że się rozpłyną idę na szczyt Rocher du Vent 2360 npm który jest obiektem wspinaszkowym dla via ferratowców, zwykły
spacerowicz też ma gdzie połazić co też uczyniłem i uwieczniłem zdjęciami. Rozpędziłem się tak że doszedłem jeszcze do ostatniego w grani szczytu bez nazwy
o wysokości 2450 npm. Przemieszczam się 3 km dalej na przełęcz Cormet de Roselend 1968 npm.
16 07 Środa
Niebo w błękicie to najpierw rowerem pokonuje 2,6 km do miejsca przesiadkowego na nogi i piechotą idę na przełęcz Passeur de Pralognan 2567 npm.
Szlakowskazy są na początku, skrzyżowaniu, rozwidleniu i na przełęczach, czasem można zobaczyć żółty pasek o długości 15 cm i szerokości 2 cm. Ścieszka
jest wyraźna tak że niesposób jest zboczyć. Podejście na przełęcz jest strome i wije się krótkimi zakosami, są tam łańcuchy ale to w razie gdy jest ślisko.
Z przełęczy do takiego siodła w grani jest spoko ścieszka ale już podejście na szczyt Pointe de la Terrasse 2881 npm jest po osuwającym się drobnym łupku.
Jak wszedłem na szczyt to z dołu wypływają mgły tak że trzeba polować na zdjęcie. Gdy zszedłem mgły znikły. Opuszczam to miejsce udając się do Le Saut
nad jeziorem Lac du Saut koło Tignes.
17 07 Czwartek
Budzi mnie kołysanie autem przez wiatr, sprawdzam co na zewnątrz, gęste granatowe chmury osiadły na szczytach a z dołu napływa jeszcze mgła więc śpie dalej.
W końcu wstać też trzeba, mgła jeszcze jest ale i słońce się pokazuje to się gdzieś przejde i tak z poprawiającą się pogodą doszedłem na przełęcz Passage de Picheru
2765 npm a że ona jest w takiej niecce co niewiele widać to idę jeszcze ścieszką po prawej stronie która zboczem wspina się na taki grzbiet a z tamtąd to już
pełna panorama. I tak przypadkiem zrobiłem sobie fajną wycieczką.
18 07 Piątek
Patrząc na ten szczyt z parkingu wyjście na niego dla mnie wydawało mi się nierealne. Z postanowieniem że dokąd dojdę to też będzie dobrze. Z parkingu wchodzi
się na ścieszkę nie opisaną na szlakowskazie a pnie się ona prosto po zboczu do góry, trasa jest wyraźna po całości chociaż jest jedno podejście skalne gdzie trzeba
się pilnować żeby nie wejść w ślepy zaułek. Krok za krokiem jestem coraz wyżej aż docieram do podejścia szczytowego, jak już tu jestem to jestem w stanie wejść
na szczyt. Wbrew temu co się widzi szczyt jest łatwy, ale odległość do pokonania jest bardzo długa, wg gps -14,4km. Całą trasę przeszedłem z kijkami w ręku aż
na szczyt Aiguille de la Grande Sassiere 3747 npm. Panorama wynagradza cały wysiłek poniesiony. Przemieszczam się na przełęcz Col de Iseran 2770 npm.
19 07 Sobota
Słońce rano wyskoczyło zrobiło się ciepło lecz chmury zalegające na szczytach nie wróżyły nic dobrego. Połaziłem po okolicy a po godzinie zaczęło padać,.
Przejeżdżam na przełęcz Col du Petit Saint-Bernard 2188 npm.
20 07 Niedziela
Słońce pojawia się raz po raz lecz szczyty otulone chmurami więc jadę na kolejną przełęcz Col du Grand Saint-Bernard 2469 npm, tam tak samo, prognozy
pogody też nie lepsze więc czas wracać.