Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Czerwone Wierchy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Pogoda ponownie nam dopisuje. Pełne sił ruszamy na Czerwone Wierchy. Najpierw na Halę Kondratową (kocham to miejsce!) Wiedziałyśmy, że czeka nas męcząca wspinaczka więc na Hali zrobiłyśmy sobie dłuższy odpoczynek.
Po odpoczynku, który trwał stanowczo za długo, zaczęłyśmy wspinać się zielonym szlakiem na Przełęcz pod Kopą Kondracką.
Na początku droga była prościutka, ale po 10 min zaczęła się ostra wspinaczka. Wyprzedziłam nieco moje dziewczyny, ale co jakiś czas przystawałam, żeby mnie dogoniły i aby wiedziały, że wszystko ze mną w porządku. Bardzo lubię chodzić po górach z mamą i Panią Elą, ale ten odcinek kocham pokonywać samotnie. Mogę sobie w każdej chwili przystanąć, zaczerpnąć powietrza.
Na Przełęczy byłam pierwsza. Spojrzałam na zegarek. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że dojście tutaj zajęło mi 45 min. Po raz pierwszy mniej niż twierdzi mapa. Zadzwoniłam do dziewczyn gdzie jestem i położyłam się na trawie czekając na nie. Jedyne co denerwowało mnie w tej wyprawie to, to że meszki nie dawały nam spokoju! Oh? jak gryzły! Miałam pełno bąbli i wszystko mnie swędziało, ale nie uskarżałam się, bo jak już mówiłam meszki były jedynym minusem tej wyprawy.
Dziewczyny zjawiły się po 10 min. Pstryknęłam im kilka zdjęć znienacka, o których dowiedziały się dopiero w domu. Dałam im chwilę na odpoczynek a potem razem ruszyłyśmy w kierunku Kopy Kondrackiej Dojście tam zajęło nam około 25 min. Z Kopy na Małołączniak z Małołączniaka na Krzesanicę a z Krzesanicy na Ciemniak.
Co jakiś czas przystawałyśmy żeby zrobić zdjęcie, albo po prostu odsapnąć. Kiedy tak szłyśmy szczytami wierchów w taką piękną pogodę zastanawiałyśmy się z mamą jak udało pokonać się nam ten odcinek w roku 2005. Była wtedy taka mgła, że nie widać było swojej dłoni nawet jeśli dotknęło się palcami czubka własnego nosa. Pamiętam, że wtedy ludzie wołali: JEST TU KTO?, w obawie, że zgubili właściwą drogę.
Zeszłyśmy w kierunku Chudej Przełęczy skąd szlak rozwidlał się. Ponieważ kiedyś szłyśmy Tomanową wybrałyśmy drugą opcję. Stwierdziłyśmy, że Twardy Upłaz od Tomanowej w zasadzie się nie różni. Trawy łąki, koło nas latały bąki. Szłyśmy tak dobre 2:30h i wreszcie dosłyszałyśmy głosy dochodzące z Kir.
CYWILIZACJA ? krzyknęłam i przyspieszyłam tempa.
Po 10 minutach byłyśmy już na prostej a po następnych 15 siedziałyśmy w busie i wracałyśmy do Zakopca ? głodne, zmęczone, ale za to cholernie szczęśliwe!
Zaplanowałem praktycznie tą samą trasę w sierpniu, dodałem tylko Giewont. Jednak ze względu na pogodę musiałem zejść już z Małąłączniaka. Strasznie wiało, na Giewoncie myślałem że krzyż wyrwie z połową góry, a potem spacer po "łatwym" szlaku na Kopę i Małołączniaka, powiem szczerze nie należał do najprzyjemniejszych (w pewnych momentach musiałem się położyć).
A jak już wszedłem na Maląłączniaka to poczułem ten przyjemny żwirek na moich nogach. Prawie mnie ogoliło. Na szczęście uratowała mnie kupka kamieni ułożona na szczycie za którą można było się schronić. Przeczekałem trochę i w najbardziej dogodnym momencie zwiałem z góry szlakiem do Doliny Małej Łąki.

Zaliczam oczywiście tą wycieczkę do udanych, bogatych w różnego rodzaju doznania.
Jeżeli już mówimy o Czerwonych Wierchach -Dodam i ja swoje trzy grosze.Była to wyprawa trochę niefortunna.Zastanawiam się czy pisać dalej. Hm... A ..podzielę się ,ale proszę bez docinków.
Było to wczasie studiów .Mieliśmy praktykę przedmiotową gdzieś w okolicach Nowego Targu.Jakże więc nie skorzystać z wypadu w Tatry.Był koniec czerwca.ok30 stopni celsjusza w cieniu i to w dodatku rano.Umówiłem sie z koleżanką, która również lubiła góry i pojechaliśmy.Wziąłem chlebak jakąś kanapkę,mineralną, koszulkę Polo i pojechaliśmy .Uznaliśmy ,że pójdziemy na Czerwone Wierchy szlakiem z Kościeliskiej na Ciemniak i dalej na wschód.Po drodze jako że zrobiło się gorąco zdjąłem koszulę przerzuciłem przez chlebak i szliśmy dalej rozmawiając.Nie wiem czy to urok gór czy też koleżanki dość że po przeszło godzinie zorientowałem się że nie ma koszuli .Ot pofrunęła sobie.Nie wróciliśmy .Zdawałem sobie sprawę że mogła być gdzieś dalej poniesiona przez wiatr.Ale nie miałem żadnego innego swetra czy koszuli.czy wiatrówki.Jak tu tak jechać w pociągu i wracać na miejsce praktyki.Trudno Przeszliśmy Krzesanicę Małołączniak.Przed Kondracką Kopą Wypatrzyłem jakąś ścieżkę biegnącą w dół.Pomyślałem sobie dobry skrót.Będziemy szybciej wZakopanem (może zdązę kupić jakąś koszulę).Co za głupi pomysł.Zeszliśmy do Wyżniej Swistówki i dalej.Lecz cóż to zamiast łagodnego początkowo zejścia stajemy nad progiem.Próg z jednej strony miał ok 5 m wysokości a z drugiej 2m ale podnim pozostałość ubitego śniegu.Ja zdecydowałem się zejśc z tej wyższej części .2m poniżej od wierzchołka progu było lekkie spłaszczenie .Opuściłem się więc na rękach i zostało tylko 3m eszcze raz się opuściłem i zeskoczyłem 1,5 na szczęście bez problemów.Koleżanka wybrała wariant drugi.Zeskoczyła na śnieg i pojechała.Około 10 m.Stanąłem jednak wcześniej niżej aby ją asekurować .Skończyło się na niewielkich zadrapaniach i sincach.Dotarliśmy w okolice centrum około godz 18 Zdążyłem jeszcze kupić koszulę.A dokladniej to koleżanka mi kupiła bo ja nie wziąłem ze sobą Zadnej zapasowej forsy.Czułem sie bardzo zażenowany tym wszystkim.
Nie wiem Czy tylko mnie się tak zdarza gubić w Tatrach części okrycia.Tu przypomniała mi się relacja Pedra i jego buty
Widocznie tak to już w górach jest.
PozdrawiamBig Grin
Zapomniałem, że dysponuję paroma fotkami z Czerwonych Wierchów.
Dziesięć dni temu wraz z moim Tomkiem szliśmy granią Czerwonych Wierchów. Pogoda udana - na przemian chmurna i słoneczna.Smile

Podejście na Kopę Kondracką:[attachment=31950][attachment=31951]

Na Małołąckiej Przełęczy:[attachment=31952][attachment=31953][attachment=31954]

Podejście na Małołączniak:[attachment=31955][attachment=31956][attachment=31957]

Między Małołączniakiem a Krzesanicą:[attachment=31958]

Na Krzesanicy:[attachment=31959]

W drodze na Ciemniak:[attachment=31960][attachment=31961]

Na Ciemniaku:[attachment=31962][attachment=31963]

Zejście z Ciemniaka w stronę Doliny Tomanowej (uważam, że jest to jedna z najbardziej malowniczych dróg w całych Tatarch):[attachment=31964][attachment=31965]

Sokół

No, ze zdjęciami to ładnie polecialeś.....
wow - no ładne foty że hej!
Bardzo ładne!ok
To mi się szczególnie podoba http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=31957
Przekierowanie