Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Morskie Oko, spojrzenie Gigantom w oczy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Moja robota jest tak nieprzewidywalna że nie znasz dnia ani godziny kiedy będziesz w domu ani kiedy wyjedziesz w trasę.

Po wyjeździe na początku roku zjechałem na bazę dość nieoczekiwanie 30 stycznia, kilka dni namawiania ślubnej na Bieszczady i nic Sad no nie wysiedzę...
Dzwonię do tatrzańskich schronisk ale dostaję info o braku miejsc, do schroniska nad Morskim Okiem dzwonię na końcu, w Tatrach obowiązuje lawinowa trójka, trochę groźnie jak na M'Oko, dzwonię nie spodziewając się miejsc, a tu niespodzianka, tak są miejsca Big Grin być może wcześniejsze rezerwacje zostały odwołane z uwagi na zagrożenie lub mieli po prostu miejsca.
W piątek 7 stycznia nad ranem wsiadam do autobusu i po 7 jestem w Zakopanem, jeszcze małe co nieco do plecaka i bus w stronę Palenicy, wysiadam jednak na Zazadniej, mam czas nic mnie nie goni, plan na dziś: dojść do schroniska więc...
Z busa wysiadam jako jedyny, wychodzę na mocno zaśnieżony ale dobrze wydeptany trakt w stronę Rusinowej Polany, po drodze odwiedzam sanktuarium na Wiktorówkach, miejsce dające wiele do myślenia...
[attachment=86570][attachment=86571][attachment=86572][attachment=86573][attachment=86574]
Z Rusinowej obieram kierunek na polanę pod Wołoszynem skąd dojdę do wodogrzmotów i dalej na Morskie oko.
Pogoda tymczasem nie zachwyca, pada mokry drobny śnieg, nie lubię chodzić w kurtce ale nie mam wyboru, na szczęście na Rusinowej śnieg przestaje padać więc kurtka ląduje w plecaku Smile
[attachment=86575][attachment=86576][attachment=86577][attachment=86578][attachment=86579]
Zaciąga na polanę mgła, miejscami nic nie widać na kilka metrów ale po kilku dłuższych minutach jest dobrze, idę dalej miejscami po kolana w śniegu, na rozejściu szlaków z Rusinowej na Palenicę okazuje się że czarny na Wołoszyn jest dawno nie chodzony, ten odcinek jest dla mnie dość uciążliwy, brnę regularnie w śniegu do połowy łydki, czasem głębiej... No cóż, wygodnie jest w domu, tu są zimowe góry Wink
[attachment=86580][attachment=86581][attachment=86582]
Czerwony od Polany pod Wołoszynem do "ceprostrady" jest już bardziej wydeptany, dochodzę do Wodogrzmotów i tam chwila odpoczynku, posiłek i ciepła herbatka Wink
[attachment=86583][attachment=86584][attachment=86585][attachment=86586]
Do schroniska dochodzę około 15:30. Na moje szczęście pogoda się klaruje i na niebie pojawia się błękit który będzie mi towarzyszył do końca pobytu ok
[attachment=86587][attachment=86588]
Sobota, dzień drugi.
Z uwagi na spore zagrożenie lawinowe nie bardzo jest gdzie iść ale po rozmowie z dyżurnym ratownikiem wybieram kierunek Za Mnichem, tam określę dalsze kroki.
Leniwie wychodzę ze schroniska o 10, to efekt komfortu pobytu wysoko w górach, nie ma co się spieszyć.
Ledwo się przeciskam koło bufetu, ludziów jak mrówków blink ale to weekend, pogoda żyleta no i ferie, byle uciec spod schroniska bo mnie stratują Smile

Wychodzę w stronę doliny za mnichem, tu mam już spokój Smile
Sniegu po ostatnim opadzie miejscami po kolana a w "pułapkach" po... zamek Wink
Na podejściu do Za Mnichem jest dość bezpieczne, jeden żleb może narobić rabanu ale śnieg wydaje się tam stabilny, nawet na skiturach podchodzi nim ratownik TOPR z którym później rozmawiam, na Szpiglasową zdecydowanie odradza, na Wrota też więc wychodzę wyżej pod Mnicha. Tam rest, posiłek i powoli powrót.

Po drodze na podejściu do doliny spotykam fajnego człowieka, Marcin - Malutki, mieszka i pracuje w Holandii, wspólnie podchodzimy do doliny, on z napotkanymi osobami idzie w stronę Szpiglasowej jednak nie decydują się na wejście, jest zbyt kopny śnieg, próbują na Wrota ale też zawracają.
[attachment=86596]
Do schroniska schodzimy razem asekurując chłopaka który z kolegą chciał przejść do piątki będąc pierwszy raz w Tatrach zimą, mając lęk wysokości i pierwszy raz raki na nogach, schodził ostrożnie w stylu "łyżwiarza" tzw przekładanką gdzie szybko o katastrofę na stromym... Dajemy mu kilka rad, asekurujemy do w miarę płaskiego terenu i zmykamy do schroniska na broo Wink
Tam rozmawiamy co jutro robić, lawinowa 3 zamienia się w 2 co daje małą nadzieję na bezpieczniejsze wyjścia, wiem 2 to nie zero.
Marcin jutro pędzi na Rysy, to ostatni dzień dobrej pogody, od poniedziałku ma wiać jak diabli...
Ja raczej na Rysy nie wejdę, musiałbym wyjść o 3 ze schroniska bo o 17 mam autobus powrotny do domu.
Idę więc spać, plan na jutro Bula pod Rysami...
[attachment=86589][attachment=86590][attachment=86591][attachment=86592][attachment=86593][attachment=86594][attachment=86595][attachment=86597][attachment=86598][attachment=86599][attachment=86600][attachment=86601]
Niedziela, ostatni.
Budzę się po 4, tak sam z siebie, no jak już nie śpię to może czas wstać i wyjść?
Tak też robię, śniadanie, herbata, kanapki i o 6 jestem na świeżym powietrzu, jest cudnie Smile

Zakładam raki i zasuwam przez staw w stronę dzisiejszego celu, Bula pod Rysami, czy dam radę? Czy dam radę wyżej?

Kilka osób idzie przede mną, kilka mnie dogania za Czarnym stawem, między innymi Malutki Smile
Krótki rest przy prożku lodowym i gramolę się wyżej, w pewnym momencie odwracam się za siebie i... JPDL... Co ja tu robię Big Grin jest po prostu ZAJEBIŚCIE!!! Ale nachylenie terenu i perspektywa upadku i turlania w dół wzmaga moją czujność, dochodzę do ściany pod Żabim Koniem i tam postanawiam odpocząć, zjeść śniadanie i zdecydować co dalej, niestety nie zadzwoniłem wczoraj do roboty w sprawie wyjazdu, w związku z czym muszę dziś wracać czyli... Rysy czekają nadal Smile
Może najpierw trzeba wejść latem a potem zimą?
Kończę posiłek i niechętnie zaczynam schodzić, do schroniska wracam po 12, ogarniam pakowanie zjadam coś na szybko i schodzę do Palenicy, zejście zajmuje mi 2:10 z odpoczynkiem po drodze tak że nieźle, po drodze omijam wyślizgane skróty (tam się dzieją jakieś straszne rzeczy Wink kobity piszczą jak palone ogniem Big Grin)
Docieram do Palenicy, wsiadam do busa i kończę MorskoOczkowy szalony spontan.
[attachment=86602][attachment=86603][attachment=86604][attachment=86605][attachment=86606][attachment=86607][attachment=86608][attachment=86609][attachment=86610][attachment=86611][attachment=86612][attachment=86613][attachment=86614][attachment=86615][attachment=86616][attachment=86617][attachment=86618][attachment=86619][attachment=86620][attachment=86621][attachment=86622][attachment=86623]

Militarne zabytki w Zako:
[attachment=86624]
Dobrze u mnie wygląda na tapecie:
[attachment=86625]
Jak widać na screenach chyba było blisko:
[attachment=86626][attachment=86627][attachment=86628]

Ps. Po powrocie do domu dowiaduję się że nie ma dla mnie wyjazdu i spokojnie mogłem zostać jeszcze co najmniej jeden dzień czyli mogłem spokojnie wejść na szczyt, zejść do schroniska i wracać w poniedziałek, no cóż...
Fazik, pierwszą próbę masz. Wiesz jak się idzie. Następnym razem już będzie lepiej. No, nie wiedziałem, że letnie R. jeszcze nie szedłeś. Raczej trzeba wypróbować tą otchłań odczuć latem i potem zima.
Jednak fajnie i do pozazdroszczenia spędzony czas. ok
Piękna ta zimka w Tatrach Smile Masz szczęście do pogody ostatnio Smile

A co do Rysów zimą, to ja bym od polskiej strony nie poszła, nie ma mowy... Bałabym się. Ale amatorów jak widać nie brakuje Smile
Fazik, fajnie, że jednak udało Ci się wyskoczyć w góry, no i że pogoda była łaskawaok.
Ja nie wiem jak Ty robisz te fotki, że często pojawiają się jakieś świetliste refleksy w różnych miejscach uhm
Fajne fotki ,pogoda baja,ok
Miałeś swoje samotne ładowanie akumulatorów Smile
Pogoda dopisała, rozsądek też więc i wycieczka udana ok
Witam wszystkich. Cześć Fazi. Parę fotek z górki.
[attachment=86717][attachment=86718][attachment=86719][attachment=86720]

Malutki napisał(a):
Witam wszystkich. Cześć Fazi. Parę fotek z górki.


Cześć, Malutki to kolega którego spotkałem podczas pobytu nad M,Okiem, gdyby nie konieczność powrotu do domu oewnie bym z nim wlazł na "R" Smile
Pozdrawiam ok

Fazi, "K" się też liczy, chociaż bez widoków. Smile

Stasiu napisał(a):
Fazi, "K" się też liczy, chociaż bez widoków. Smile


Liczy a jakże, jednak trochę żal "R"

Malutki mógł nie znać "K", tego prawie nie słychać. Ciekawe też czy F A Z I K czy F A Ź I KToungue
"K" jak Kozi...

szewczyczek napisał(a):
Malutki mógł nie znać "K", tego prawie nie słychać. Ciekawe też czy F A Z I K czy F A Ź I KToungue


TomaszRT napisał(a):
"K" jak Kozi...


O to chodzi z "K"
Malutki zapomniał jak mu opowiadałem że JEDYNĄ osobą aby mi mówić FAZI bez K jest Tomtur - Tomuś Smile

Stron: 1 2
Przekierowanie